Portret Joanny K.

Kilka słów o sesji

Z Joasią umówiłam się na sesję portretową. Pomysł był na sesję wiosenną, lecz pogoda jak to pogoda lubi płatać figle i wiosenna stanowczo nie była. Pozostaje studio. Dobrze, że mam własne, domowe, może nie takie profesjonalne, jakie można spotkać w naszym mieście Wrocławiu, ale co własne to własne. Zawsze mogę z niego skorzystać i większość sesji jakie można u mnie oglądnąć są z mojego studia. Wszystko mam właściwie pod ręką. Choć wcześniej przygotowuję stylizacje i dodatki, to jednak nie zawsze mi wszystko gra. Czasami nagle wpadam na jakiś pomysł i dzięki  temu, że sesja jest u mnie mogę go zrealizować.

Do sesji przygotowałam tło kartonowe. W sumie, było żółte, ale nie bardzo ten żółty kolor mi tutaj grał, więc w postprodukcji zmieniłam je na pomarańczowe. Na tło powiesiłam firankę w kwiaty. Joasi zaproponowałam bluzeczkę w kwiaty i wyszła nam taka przedwiosenna sesja studyjna. Z bluzeczką był problem, gdyż strasznie się elektryzowała i przyklejała do ciała. Ciężko było dogadać się z  tym materiałem, ale dałyśmy radę. W efekcie końcowym miałyśmy otrzymać wąski portret, dlatego też przygotowałam scenę jak i oświetlenie pod takie kadry.

Wcześniej lubię mieć ustalone, jakie to mają być portrety, czy takie skupiające się na twarzy, czy raczej na całej postaci. Do całej postaci przygotowuję duże tło i oczywiście stosuję inny obiektyw, niż do takiego wąskiego portretu. Tutaj zastosowałam obiektyw 135 mm i 85 mm. Do portretów typu beauty, czyli takich skupiających się na twarzy i make up, najbardziej odpowiada mi obiektyw 135 mm.

Z Asią już współpracowałam, tak że sesja przebiegła na zupełnym luzie. Tutaj prezentuję pierwszą stylizację. W czasie naszego spotkania zrobiłyśmy trzy sesje w różnych stylizacjach. W tym wpisie jedna z trzech, a za jakiś czas pochwalę się kolejnymi.

 

Modelka: Joanna Kuś

Make up: Mira Kasprzycka